NASZ EKSPERT HISZPAŃSKI

Ekstraklasa – sezon 2012/13
Adres www: laliga.bet1x2.net
Forum: forum1x2.net
O sobie: Przygotowane przez ekspertów Bet1x2 i użytkowników Forum1x2 analizy meczów hiszpańskiej La Liga na pewno pomogą Ci w obstawianiu meczów nie tylko Realu i Barcy. Warto też na bieżąco sprawdzać terminarz ligi hiszpańskiej i zawsze obstawiać po najwyższych kursach np. w unibet.com

UWAGA! Napisz profesjonalną analizę meczu ligi angielskiej i za każdą zgarnij 5zł. Szczegóły na forum1x2


Rozwin Rozwiń       Archiwum typów       Zwin Zwiń

 Miesiące:
 Moje aktualne propozycje:
Brak typów
29.10.2011 02:42   11 kolejka: 29.10.2011 22:00 Real Sociedad - Real Madryt

Niesamowitą formę złapali w ostatnim czasie podopieczni Jose Mourinho. Real mecz za meczem gromi kolejnych rywali w pięknym stylu, który przywołuje czasy Galacticos z początku XXI wieku. Oczywiście drużyna obecnych Blancos ma jeszcze mankamenty m.in. nie potrafi utrzymać wysokiej formy i intensywności gry przez większą część spotkania (w ostatnim czasie zwykle Real dominuje w pierwszych 45 minutach, po przerwie nie prezentując już tak błyskotliwej gry), ale z obecną formą śmiem twierdzić, że Real byłby w stanie nawiązać równorzędną walkę z Barceloną. W minionej kolejce drużyna z Madrytu zmiażdżyła na własnym boisku Villarreal w stosunku 3-0. Gospodarze całkowicie zdominowali Submarines w pierwszej połowie, kiedy to bramkach Benzemy, Kaki i Di Marii ustalony został wynik spotkania. Real grał porywająco: agresywny i skuteczny odbiór praktycznie wyeliminował zagrożenie pod bramką Casillasa, a tempo w jakich Ronaldo, Di Maria i spółka wyprowadzali ataki wzbudzało podziw zgromadzonych na Bernabeu. Zgodnie ze wspomnianą tendencją Real w drugiej połowie mocno spuścił z tonu, nie mniej jednak do ostatniej minuty kontrolował przebieg meczu. Zgodnie z umową z Portugalczykiem Mourinho piłkarze Realu po 5-tym zwycięstwie z rzędu dostali od swojego trenera wolne, także do starcia z Sociedad powinni przystąpić wypoczęci i w dobrych nastrojach. W sobotni wieczór na Anoeta po stronie gości nie zagrają wciąż kontuzjowani Carvalho, Sahin i Albin.

Po przyzwoitym starcie sezonu z tygodnia na tydzień co raz gorzej dzieje się w Realu Sociedad. Drużyna z San Sebastian zanotowała w minionym tygodniu 5-ty mecz bez zwycięstwa, tym razem przegrywając z Levante w stosunku 2-3. Było to o tyle bolesne, że goście prowadzili po strzale Estrady już od 4 minuty i choć później Levante zdołało wyjść na prowadzenie, to w 86 minucie bramkę na 2-2 strzelił Martinez. Kiedy wydawało się, że Sociedad wywiezie cenny punkt ze stadionu lidera, w doliczonym czasie gry Carlos Bravo dał się pokonać strzałem z ponad 30 metrów i Baskowie wracali do domu na tarczy. Piłkarze Montaniera włożyli sporo wysiłku w środowe spotkanie, dlatego tym bardziej demobilizująco może podziałać na nich stracony w ostatnich sekundach meczu punkt. Atmosfera w zespole z każdym meczem jest co raz słabsza. Kibice i koledzy z zespołu mają żal do jednego z asów Sociedad: Griezmanna, który otwarcie powiedział, że chce zamienić klub na lepsze. Ponadto czarne chmury zebrały się nad trenerem Montanierem: jest wielce prawdopodobne, że w przypadku porażki z Realem ekipa z Baskonii zakończy tygodniowy maraton La Liga w strefie spadkowej, co dla wybuchowych włodarzy klubu z Anoeta byłoby jasnym sygnałem, że należy powoli rozglądać się za zastępcą. Sobotni gospodarze do meczu z Realem przystąpią osłabieni brakiem dwóch podstawowych i kluczowych pomocników: Illaramendiego i Zurutuzy.

Real Madryt w ostatnich latach wcale nie bez kłopotów wygrywał na Anoeta: w poprzednim sezonie po dość wyrównanym meczu dopiero gol Ronaldo na kwadrans przed końcem spotkania zapewnił Los Blancos komplet punktów. Obecnie jednak mam wrażenie, że oba zespołu znajdują się na dwóch przeciwnych i bardzo odległych biegunach formy: Królewscy ewidentnie złapali optimum (choć zastanawiam się, czy aby nie za wcześnie), natomiast Sociedad jest w dołku. Gospodarzom niesionym dopingiem własnych fanów ambicji z pewnością nie zabraknie, ale nawet trener Montanier podkreśla, że zdobycie punktów w starciu z Realem będzie arcytrudne. Ameryki nie odkryje: wygrają przyjezdni, ale kursy oferowane przez bukmacherów na to spotkanie nie pozwalają mi polecić niczego racjonalnego (choć generalnie skłaniałbym się ku opcji: Real AH -1.5 @ 1.69).

29.10.2011 02:41   11 kolejka: 29.10.2011 20:00 FC Barcelona - RCD Mallorca

W kolejce rozgrywanej w środku tygodnia FC Barcelona - gospodarz sobotniej potyczki, zdecydowanie nie zachwyciła. Co prawda podopieczni Pepa Guardioli zgarnęli 3 punkty w wyjazdowej konfrontacji z Granadą, ale też wygrana 1-0 z beniaminkiem, a już na pewno kiepski styl, stały się powodem do niepokoju dla fanów Dumy Katalonii. Zwycięską bramkę dla gości tamtego spotkania zdobył jeszcze w pierwszej połowie Xavi, który popisał się świetnym strzałem z rzutu wolnego. Blaugrana co prawda nie dopuściła do wielu sytuacji pod bramką Valdesa, który notabene właśnie śrubuje rekord minut bez puszczonej bramki, ale też sposób w jaki Messi, Villa, Cuenca i Pedro marnowali kolejne sytuacje, nie przystoi mistrzowi. Barcelona gra w ostatnich meczach na mniejszej świeżości: akcje Katalończyków są stosunkowo wolne i przewidywalne, a piłkarzom brakuje dynamiki. Wbrew pozorom jednak...tak ma być! Pep Guardiola tak zaprogramował treningi, aby kolejna zwyżka formy Blaugrany przypadła na przełom listopada i grudnia, kiedy to m.in. Barcelona zagra z Realem. Obecnie jego podopieczni trenują fizycznie, wzmacniając mięśnie, co ma zapobiec kontuzjom, które obecnie mocno dały się we znaki ekipie z Katalonii. Co prawda do zdrowia wrócili już pauzujący ostatnio Pique i Puyol, ale w sobotę Guardiola nie skorzysta z usług Pedro, który nabawił się kontuzji kostki we wspomnianym meczu z Granadą i będzie wyłączony z gry na około 2 tygodnie. Poza kadrą wciąż znajdują się Affelay i Sanchez, choć ten drugi wrócił już do treningów i w następnej kolejce powinien być już do dyspozycji szkoleniowca z Santpedor.

Mallorca po serii 4 spotkań bez porażki, w minionej kolejce w końcu poległa w domowym meczu ze Sportingiem Gijon (1-2). Paradoksalnie jednak porażka przydarzyła się Wyspiarzom w najlepszym od tygodni meczu w ich wykonaniu. Już w 16 minucie prowadzenie dla drużyny z Ono Estadi zdobył Chori Castro, o dziwo - nie z rzutu karnego. W pierwszej połowie zespół Caparrosa miał przewagę i wydawało się, że kontroluje przebieg boiskowych wydarzeń, jednak po przerwie gospodarze niepotrzebnie oddali pole gry rywalowi, który szybko zdobył dwie bramki. Mallorca desperacko szukała wyrównania do ostatnich minut, ale tym razem zabrakło szczęścia - goalkeepera Sportingu uratował słupek w samej końcówce meczu. "W naturze nic nie ginie" - reprezentantom Balearów w kilku wcześniejszych meczach zdarzało się dość niezasłużenie punktować, za co przyszło im niejako zapłacić w środę. Przed starciem z Barceloną trener Caparros ponownie ma problemy kadrowe: wciąż kontuzjowani są podstawowi obrońcy Nunes, Caceres i Zuiverloon, a za kartki pauzuje jeden z nowych liderów drugiej linii - Pina.

Caparros jako trener Athletic Bilbao ani razu nie wygrał z Guardiolą. Trudno przypuszczać, że dysponując uboższym materiałem uda się dokonać tej sztuki z Mallorcą. Barcelona być może nie jest w najwyższej formie, ale też na Camp Nou nie powinna mieć żadnego problemu z ograniem rywala z Balearów. Choć rok temu Mallorca dość niespodziewanie zremisowała 1-1 w stolicy Katalonii, to jednak myślę, że był to wypadek przy pracy, a czasy kiedy Wyspiarze sprawiali Blaugranie problemy minęły bezpowrotnie. Biorąc pod uwagę fakt, że Mallorca dysponuje niewielkim potencjałem ofensywnym, a Guardiola nareszcie będzie mógł optymalnie zestawić swoją defensywę, która z pewnością będzie chciał pomóc Valdesowi w zachowaniu czystego konta (na Camp Nou portero Blaugrany jeszcze w tym sezonie La Liga nie puścił bramki), warto rozważyć zakład:

Mój typ: Mallorca nie strzeli @ 1.5 (bet365)

29.10.2011 02:40   11 kolejka: 29.10.2011 18:00 Villarreal CF - Rayo Vallecano

Na kibiców Żółtej Łodzi Podwodnej w tygodniu runęła fatalna wiadomość – Giuseppe Rossi zerwał więzadła w prawym kolanie, musiał przejść operacje i nie zagra przez najbliższe pół roku. To ogromny cios dla zespołu Juana Carlosa Garrido i to nie tylko dlatego, że Rossi, choć daleki od formystanowił 50% wartości zespołu w tym sezonie. No, może trochę przesadziłem, ale wymiernym jest fakt, że nikt w klubie nie myśli już o europejskich pucharach, a pragnie skupić się na lidze, by mimo wszystko w najbliższych miesiącach awansować na pozycję dającą spokojną atmosferę w klubie. O to będzie o tyle trudniej, że wciąż poza grą jest inny podstawowy napastnik – Nilmar, a więc Garrido przez najbliższe tygodnie będzie musiał sięgnąć po trzeci wybór – Marco Rubena.

Nawet z Rossim w składzie Villarreal nie potrafił pokonać Getafe (0-0), a w spotkaniach z aktualną czołówką tabeli (Levante, Real) był drużyną bezsprzecznie słabszą i o ile w derbach Comunidad Valenciana w końcówce potrafił powalczyć o bramkę honorową i zaatakować Levante, tak w spotkaniu na Estadio Santiago Bernabeu Żółte Łodzie Podwodne przez pełne 90 minut ani razu nie zagroziły bramce Casillasa. Po Villarreal dominującym nad niemalże każdym rywalem, grającym piłkę widowiskową i skuteczną nie ma już śladu.

W kadrze na dzisiejsze spotkanie z Rayo Vallecano oprócz wspomnianych już wyżej Rossiego i Nilmara zabraknie także Marcheny. Dobrą wiadomością jest natomiast zielone światło, które dostał od lekarzy po 10 miesiącach przerwy Angel Lopez. Oczywistym jest jednak to, że jeśli dziś zagra to tylko kilka minut.

Rayo po powrocie do Primera Division spisuje się jak na beniaminka co najmniej przyzwoicie. Oczywiście, nie jest to poziom gry, który powalałby na kolanach, ale jak widać po dotychczasowych wynikach wystarcza, by pokonać nie jedną ekipę La Liga. W ostatniej kolejce zespół z madryckiej dzielnicy Vallecas okazał się zdecydowanie lepszy od budowanej za nieporównywalnie większe pieniądze Malagi. Rayo nie mając żadnych kompleksów narzuciło Andaluzyjczykom swój styl gry i zasłużenie wygrało 2-0. Rayo groźne jest szczególnie przy wyprowadzaniu kontrataków, a jak pokazało spotkanie Levante – Villarreal taka gra sprawia Submarines olbrzymie problemy.

Trener Sandoval nie będzie mógł skorzystać jedynie z Pedro Botelho. Drobne problemy miał też Lass, lecz jego występ na tę chwilę wydaje się już być niezagrożony.

Spotkanie z Rayo rozpocznie nowy etap dla Submarines. Czy Villarreal na przekór wszystkiemu odrodzi się niczym feniks z popiołów? Logika każe mi w to wątpić, a że Rayo na wyjazdach prezentuje się dobrze (2 wygrane, 2 remisy, 1 porażka) to kurs na handicap azjatycki +0.25 zaoferowany przez bukmacherów wezmę z pocałowaniem ręki.

Typ: Rayo AH +0.25 @2.14 (Canbet)

29.10.2011 02:38   11 kolejka: 29.10.2011 18:00 Valencia CF - Getafe CF

Podobnie jak inne zespoły reprezentujące Hiszpanię w europejskich pucharach Valencia ma w ostatnich tygodniach bardzo napięty terminarz – w ostatnią środę mierzyła się w Saragossie z tamtejszym Realem, dziś na Mestalla podejmować będzie Getafe, a już we wtorek czeka ją „mecz o życie” w rozgrywkach Ligi Mistrzów przeciwko Bayerowi Leverkusen. Unai Emery nie zamierza jednak oszczędzać swoich najlepszych zawodników i w kadrze na dzisiejsze spotkanie nie zabrakło żadnego z podstawowych piłkarzy. Istotną informacją jest powrót Adila Ramiego, który w ostatnich dwóch spotkaniach Valencii nie grał z powodu zawieszenia za czerwoną kartkę. Inną nowością jest natomiast powołanie dla Antoniego Barragana. Decyzją Emery’ego dziś na trybunach zasiądą Ricardo Costa, Bruno Saltor i Tino Costa. Towarzyszyć będą im oczywiście Sergio Canales i Hedwiges Maduro, którzy są obecnie jedynymi kontuzjowanymi graczami w kadrze Valencii.

Mimo, że Valencia nie imponuje grą, to konsekwentnie zbiera punkty z kolejnych spotkań i zajmuje obecnie czwartą pozycję w tabeli. Nie oznacza to jednak, że Unai Emery nie powinien mieć zmartwień – Valencia straciła bowiem swoją niesamowitą siłę ataku, którą imponowała w ubiegłym sezonie i teraz baskijski szkoleniowiec musi zrobić wszystko, by ten element poprawić. Jedynie w spotkaniach z Barceloną i Racingiem Nietoperze trafiali do siatki więcej niż raz. Los Ches imponują natomiast grą w obronie, co po raz kolejny potwierdzili w spotkaniu z Saragossą nie dając gospodarzom tego spotkania dojść do zbyt wielu sytuacji strzeleckich. Największym zagrożeniem dla defensywy Valencii był …Angel Dealbert. Na szczęście dla kibiców Los Ches dziś na środku defensywy obok Victora Ruiza zagra już wspomniany wyżej Rami.

Liczne roszady, które dotknęły Getafe przed sezonem wciąż nie prowadzą do dobrych rezultatów. Choć w ostatnim spotkaniu z Osasuną Getafe było drużyną lepszą to nie potrafiło sięgnąć po 3 punkty, a gdyby nie wejście Daniego Guizy mogłoby to spotkanie przegrać. We wcześniejszych meczach (z Sociedad i Villarreal) Los Aluzones również nie potrafili wygrać. Wszystko to sprawia, że w drużynie daje się wyczuć niemałą frustrację osiąganymi wynikami. Kolejną złą wiadomością jest fakt, że w spotkaniu z Valencią urazu kolana nabawił się Pedro Leon i będzie pauzował przez najbliższe pięć tygodni. To jak ważnym zawodnikiem dla Geta jest Leon pokazało spotkanie z Malagą, kiedy to wypożyczony z Realu zawodnik poderwał swój aktualny zespół do walki i o mało nie zapewnił remisu niemalże w pojedynkę. Konfrontacja z Valencią będzie wyjątkowa dla Miguela Angela Moyi, który wróci na Estadio Mestalla po kilkumiesięcznej przerwie.

W ostatnich latach Valencia nie miała problemów w spotkaniach z Getafe i wygrała 4 z ostatnich 5 konfrontacji. Również i dziś uchodzi za faworyta jednak kurs wystawiony przez bukmacherów (ok. 1.50) jest w ogóle nieopłacalny, bowiem Getafe nawet bez Pedro Leona stać na rozegranie dobrego spotkania i sprawienie niespodzianki.

Typ: NO BET

25.10.2011 17:16   10 kolejka: 26.10.2011 20:00 Levante - Sociedad
Levante to, Levante tamto, Levante jeszcze coś innego...
Nie wiem jak was, ale mnie zaczyna trochę drażnić to, że wszędzie można poczytać o Levante w momencie kiedy zostali samodzielnym liderem. Wcześniej było "Betis to, Betis tamto, itp.", a teraz to samo o Levante. Jak to się skończyło dla Betisu, wystarczy spojrzeć w tabelę. Dla obecnego lidera Primera Division jest to pierwsze kilka dni jako samodzielny lider rozgrywek, ba, było to nawet ledwie kilkanaście godzin, dokładniej ~46. Obecnie gospodarze środowego spotkania zajmują drugą pozycję, zaraz za Barceloną, mając do niej punkt straty.

Nie przeczę, że w Levante dzieje się dobrze, dzieje się nawet świetnie, bo przecież kto był w stanie przewidzieć, że ekipa Juana Ignacio Martineza po ośmiu rozegranych spotkaniach będzie miała na koncie ledwo trzy stracone bramki, żadnej porażki i aż 20 punktów? Chyba najwięksi i najwierniejsi fani tego zespołu o tym nie marzyli. Bardzo prawdopodobne, że piłkarze z Valencii będą obok Barcelony jedyną drużyną bez porażki (w trakcie jak to piszę, jest 84 minuta meczu Sevilli i wynik 1-2), a sądząc po prezentowanej formie przez rywali, nie powinno być większego problemu z utrzymaniem fantastycznego startu.

Prawdę powiedziawszy, ciężko jest pisać analizy w ciągu kilku dni. Pisałem w niedziele o Levante przy okazji meczu z Villarreal, dziś mam pisać o nich ponownie i szczerze przyznam, że nie widzę powodu, żeby się powtarzać. Podobnie ma się kwestia drużyny z Sociedad, wystarczy odpalić analizę Wojtka i już mniej więcej obraz ekipy baskijskiej będzie widoczny. Dlatego strasznie ciężko jest ogarnąć coś sensownego w poinformowaniu was o czymkolwiek co się stało w ciągu maksymalnie 72 godzin.
Bardzo mało prawdopodobny jest występ mocnego punktu środka pola w ekipie gości - Asiera Illaramendi, natomiast do składu wracają Vela i Llorente.

To może spowodować, że goście spróbują zaatakować, co jest idealnym rozwiązaniem dla gospodarzy, bo w kontrze czują się jak ryby w wodzie (prawie tak jak Real Madryt). Nie mniej jednak, nawet bez otwartych ataków ze strony Sociedad, mam wrażenie, że będąc w tak świetnej formie, niesieni dopingiem fanów i własną euforią piłkarze gospodarzy spokojnie ograją swoich środowych przeciwników. Podobnie mówi historia. Generalnie wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że to gospodarze będą jutro cieszyć się z kolejnego kompletu jaki mogą dopisać do swojego dorobku.
Problemem są kursy, które spadają na łeb, na szyję. Ktoś kto zdążył złapać wyśmienity kurs w BWIN (2.15!!), ma pełne prawo się cieszyć, bo teraz płacą 1.67! Można jeszcze złapać 1.83 w Pinnacle. Natomiast wszystko poniżej 1.80 wydaje mi się ciut mniej opłacalne, szczególnie jak człowiek widział na samym początku kursy grubo ponad 2.

TYP: Levante @ 1.83 (Pinnacle)
25.10.2011 17:16   10 kolejka: 26.10.2011 22:00 Real - Villarreal
W środę będziemy świadkami kolejnego spotkania drużyn, których formy są zupełnie odmienne. Staną naprzeciw siebie wicemistrz Hiszpanii, Real Madryt i czwarta drużyna poprzedniego sezonu, Villarreal. Nie muszę chyba mówić kto jest faworytem tej konfrontacji i która z wymienionych drużyn jest obecnie w dużo wyższej formie...

To co stało się z Villarrealem w tym sezonie jest kompletnie niewytłumaczalne i śmiem twierdzić, że jeżeli na Bernabeu posypią się bramki, a podopieczni Garrido nie będą w stanie wygrać w sobotę z Rayo, to niemal na pewno trener Łodzi pożegna się z pracą. Poza kiepskim startem, o którym już pisałem (7 punktów z 8 spotkań i tylko 1 wygrana), ekipa z Castellon nie będzie miała w swoich szeregach Angela, Nilmara i prawdopodobnie Carlosa Marcheny. A trener gości nadal, z uporem maniaka, twierdzi że jego drużynę stać na wielkie mecze w tym sezonie. Oczywiście nie śmiem nawet przeczyć, że Villarreal powinno być drużyną z pierwszej szóstki, jednak coś nie funkcjonuje. Gra na Rossiego nie przynosi rezultatów, bo on sam nie jest w stanie wygrać meczu, a przekonaliśmy się, że ani Ronaldo, ani Messi sami spotkań nie wygrywają. Jeżeli drużyna gra źle, to po prostu gra źle i jeden zawodnik nie jest w stanie tego zmienić. Nadal trzymam się stwierdzenia, że ktoś w tej Łodzi otworzył okno i cały czas zbiera się tam woda, powodując, że zatapiają się niżej i niżej. W najbliższych dwóch spotkaniach powinni zdobyć przynajmniej cztery punkty, a czy uda im się zdobyć choć trzy, pewien nie jestem.

Zupełnie inaczej wygląda sprawa w Madrycie. Mimo nieobecności Carvalho, Albiola, Sahina, Granero czy Lassa, Mourinho ma ogrom możliwości. Może nawet zobaczymy duet Benzeguin? Choć najwięcej polemiki jest oczywiście w sprawie ofensywnego pomocnika, czy będzie to Ozil, czy Kaka. Nie mniej jednak, nie patrząc na to kto z tej dwójki wystąpi, czy Real zagra jednym czy dwoma napastnikami, nie widzę możliwości przegrania tego meczu przez Królewskich. Historia to potwierdza, tegoroczne wyniki również, nie wspominając nawet o formie.
Jak grają piłkarze z Madrytu, każdy z pewnością widział. Ostatni mecz udowodnił, że ekipie Mourinho nie potrzeba nawet całego meczu, żeby rozstrzygnąć spotkanie. Wystarczy, że zagrają 45 minut na poziomie nieosiągalnym dla reszty drużyn (z wyłączeniem Barcelony oczywiście) z Primera i już jest pozamiatane. Nie zdziwi mnie, jeżeli Blancos będą chcieli śrubować swój rekord wysokich wygranych i strzelą kolejne cztery bramki w najbliższym spotkaniu, a byłoby to już piąte z rzędu... w ostatnich sześciu spotkaniach drużyna ze stolicy Hiszpanii może się pochwalić niesamowitym wynikiem 25-3 w bramkach!

Oczywiście nie ma sensu grać na Real po kursie 1.13, no bo jak? Kursy na handicapy też spadają z każdą mijającą minutą. Obecnie można dostać w miarę przyzwoity kurs w okolicach dubla (konkretnie 1.96) w Pinnacle, ale za trzybramkowe zwycięstwo gospodarzy. Nauczyłem się już, że aż tak wysokie handicapy w Hiszpanii, to nie jest najlepszy pomysł (pamiętacie Getafe?) i z tego powodu nie zdecyduję się na to zdarzenie. Podobnie sprawa wygląda z ilością bramek... za minimum trzy w spotkaniu dostaniemy śmieszne 1.30, a za przynajmniej cztery "tylko" 1.80, a kto ma te bramki strzelać? Chyba tylko Diego Lopez może wiedzieć ile razy wyciągnie piłkę z siatki. Czy Rossi i spółka pokonają Casillasa? Nie wydaje mi się. Jest jednak coś co mogę polecić, bo jest to chyba jedyny opłacalny kurs na całe to spotkanie... Ronaldo w poprzednim sezonie w meczach z Villarreal (4-2 i 3-1) strzelił pięć bramek (z siedmiu łącznie), co oczywiście oznacza, że średnio zdobywał ich ponad dwie na spotkanie. W sobotę wrócił do formy strzeleckiej i uzbierał hattricka w kwadrans. W środę może mieć dużo okazji do zdobycia kolejnego w karierze dubletu, a zapłacą nam za to aż 2.10! Nie uznaję tego za pewny typ, ale ten, który jest najbardziej opłacalny obecnie do gry.

NO BET
25.10.2011 14:26   10 kolejka: 26.10.2011 22:00 RCD Mallorca - Sporting Gijon

Po serii 7 meczów bez zwycięstwa, w miniony weekend premierową wygraną w bieżącym sezonie La Liga zanotowali piłkarze Sportingu Gijon, którzy na własnym stadionie pokonali beniaminka z Granady w stosunku 2-0. Po bramkach Barrala i Castro wynik został ustalony już do przerwy. Co prawda zarówno Sporting, jak i ekipa z Granady, stworzyli sobie jeszcze klarowne sytuacje, to kibice zgromadzeni na El Molinon więcej bramek nie zobaczyli, nie mniej jednak stadion opuszczali w znakomitych nastrojach. Niedzielnym zwycięstwem Sporting potwierdził swoją dobrą formę (mimo nikłej zdobyczy punktowej) z ostatnich spotkań. Na uznanie zasługuje postawa Davida Barrala - napastnik, który przez ostatnie lata był w cieniu Diego Castro i Mate Bilica, w obecnym sezonie ma pełne zaufanie Manuela Preciado i odpłaca się bardzo dobrą grą. Jeśli urodzony w Cadiz snajper poprawi nieco skuteczność, to wydaje mi się, że śmiało stać go na przynajmniej 15 goli w rozgrywkach. Do starcia na Ono Estadi piłkarze z Asturii podejdą w znakomitych nastrojach. Co prawda Sporting wciąż okupuje miejsce w strefie spadkowej, ale po niedzielnym przełamaniu drużyna jest pełna wiary i nadziei na szybkie odwrócenie złej sytuacji. Na Balearach trener Preciado będzie mógł skorzystać niemal ze wszystkich swoich piłkarzy (do treningów wrócił już Nacho Novo, ale mimo wszystko nie wydaje mi się, żeby znalazł miejsce w kadrze na spotkanie z Mallorcą).

Wyspiarze remisując w weekend z Atletico (1-1) zanotowali 4-ty mecz ligowy bez porażki. Podopieczni Caparrosa objęli prowadzenie w Madrycie już w 2 minucie, pod wątpliwym karnym podyktowanym za rzekome dotknięcie piłki ręką przez Silvio. 11-stkę pewnie wykonał niezawodny w tym elemencie Izraelczyk z polskimi korzeniami - Hemed. Co ciekawe był to 4-ty gol z rzędu tego snajpera i 4-ty gol z rzędu Mallorci z...rzutu karnego. Podobnie, jak w przypadku poprzednich spotkań Mallorca niemal przez 90 minut nie była w stanie stworzyć sobie 100% okazji pod bramką Atletico. Gospodarze wyrównali przed przerwą po golu Falcao, a jakże - z rzutu karnego, ale w drugiej połowie przy skomasowanej defensywie Mallorci, Los Colchoneros bili głową w mur i spotkanie zakończyło się rezultatem ustalonym w pierwszych 45 minutach. Być może będę musiał to odszczekać, ale dla mnie Mallorca, to obok Racingu Santander i beniaminków z Vallecano oraz Granady, najsłabsza obecnie drużyna w lidze. Ekipie z Ono Estadi wyraźnie sprzyja szczęście i przychylność arbitrów. Cudów nie ma: tak słaby kadrowo zespół, który opiera się wyłącznie na grze defensywnej i pojedynczych przebłyskach Castro i N'Sue, musi w końcu zacząć przegrywać. Być może już w środę? Oprócz kontuzjowanych podstawowych obrońców: Nunesa, Caceresa i Zuiverloona, trener Caparros w meczu ze Sportingiem nie będzie mógł skorzystać z innego regularnie grającego defensora - Chico, który pauzuje za kartki, w związku z czym w pierwszej 11-stce oprócz Ramisa, Crespiego i Cendrosa, zagra prawdopodobnie 21-latek z rezerw - Pedro Bigas. Pod znakiem zapytania stoją występ Martiego i Casedesusa, którzy z powodu urazów nie znaleźli się w kadrze na niedzielny mecz w Madrycie.

W poprzednim sezonie obie drużyny mierzyły się ze sobą aż 4-krotnie. W Pucharze Króla lepsza była Mallorca, która po wygranej u siebie 3-1, zremisowała na El Molinon (2-2) i wyeliminowała podopiecznych Preciado z rozgrywek (warto jednak pamiętać, że jak co roku Sporting traktuje mecze Copa del Rey po macoszemu i w starciu z Wyspiarzami występował w rezerwowym składzie), ale oba mecze w lidze wygrał Sporting: 2-0 u siebie i aż 4-0 na wyjeździe. Choćby z tego powodu piłkarze z Gijon nie powinni mieć na Ono Estadi żadnych kompleksów. Personalnie Sporting w niczym nie ustaje Mallorca, a i patrząc na jakość gry prezentowanej przez oba zespoły w ostatnim czasie zarysowuje się przewaga reprezentantów Asturii. Dlatego też tym bardziej cieszą mnie kursy wystawione przez bukmacherów na to spotkanie. W środę spróbuję zarobić na sukcesie punktowym gości.

Mój typ: Gijon DNB @ 3.0 (Coral)*


*w dziale podany jest kurs z Coral'a, ale wpisany jest BWIN, bo Corala nie mamy na liście ;)

< Poprzednie 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 Następne >



  
Unibet.com wszystkim swoim nowym klientom oferuje super BONUS 200zł!!! To aktualnie najwyższy bonus na rynku! Szczegóły KLIKNIJ TUTAJ
    NASI EKSPERCI  ( kliknij na flagę ) 
LIGA UPDATE ARCHIWUM
Liga Polska 05.06.2012 15:20 Zobacz
Liga Angielska 13.05.2012 03:52 Zobacz
Liga Niemiecka 05.05.2012 03:33 Zobacz
Liga Hiszpańska 10.04.2012 02:02 Zobacz
Liga Włoska 11.05.2012 03:01 Zobacz
  

     DJ SOSNA TYPY   
      POWIADAMIANIE E-MAILEM   
Powiadamianie o aktualizacji na Bet1x2:
Twój e-mail:
Imie (lub nick):
      OSTATNIO NA FORUM   
    
      INFORMACJE   


      Bet1x2   (o nas)    Las Vegas Drink
      Tylko Piłka    Trefik

Kursy walut
Money.pl - Serwis Finansowy nr 1
NBP 2021-05-14
USD 3,7374 -0,80%
EUR 4,5316 -0,29%
CHF 4,1413 -0,14%
GBP 5,2571 -0,55%
Wspierane przez Money.pl
      PARTNERZY   



Current time in Las Vegas (Nevada)


  Portal Bet1x2 prowadzony jest w języku polskim i adresowany do Polaków zamieszkałych poza terytorium Rzeczypospolitej Polskiej. Strona internetowa Bet1x2.net jest serwisem niekomercyjnym. Treœści na niej zawarte mają charakter zabawy i są zamieszczane przez pasjonatów sportu w celach informacyjnych. Typujemy dla zabawy rozstrzygnięcia meczów. Jesteœmy przeciwni hazardowi. Masz problem z hazardem? SprawdźŸ anonimowihazardzisci.org i hazardzisci.org/forum