|
Wisła Kraków, w przeciwieństwie do Polonii Warszawa, przestraszyła się konsekwencji i w pierwszym meczu ligowym w tym roku zagrała bez logo bukmachera bet-at-home na koszulkach. W tym tygodniu, prezes mistrzów Polski chce podjąć ostateczną decyzję co dalej z umową sponsoringową z austriackim bukmacherem. Gra idzie o blisko 4mln. złotych!
Krakowianie nie ukrywają, że boją się jednak wysokich kar. W styczniu podczas Pucharu Świata w skokach narciarskich logo bet-at-home widniało na numerach startowych zawodników i sprawą zajęła się Izba Celna, a organizatorom grozi 1,2 mln zł grzywny. Podobne postępowania miałby być wszczęte w sprawie VIVE Kielce (piłka ręczna) i wspomnianego meczu Polonia W-wa - Lech Poznań.
Według bet-at-home zagrożenie karą jednak nie istnieje. - Działamy zgodnie z prawem unijnym, które pozwala nam bez przeszkód funkcjonować w Polsce. Zresztą prokurator generalny przy Europejskim Trybunale Sprawiedliwości w podobnej sprawie w Niemczech przyjął stanowisko, że zasada swobodnego przepływu towaru i usług dotyczy również hazardu w internecie i nie można go zakazywać, bo łamie to prawo unijne - podkreśla Robert Raszczyk, dyrektor do spraw marketingu bet-at-home.
Decydujące rozmowy klubu z bukmacherem mają się odbyć w przyszłym tygodniu. Ze strony Wisły ma w nich uczestniczyć m.in. Ireneusz Reszczyński, który od 8 lutego pełni obowiązki prezesa. Jeśli krakowianie zrezygnują z umowy (obowiązuje do końca roku), to stracą około4 mln zł. Porównywalną kwotę otrzymuje się za grę w fazie grupowej Ligi Europejskiej.
Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków |